2 lutego 2012

Uważaj co mówisz.








Przyznam bez bicia, że niczym niedźwiedź jakiś w sen zimowy zapadłem, czego skutkiem jest zmniejszenie jakiejkolwiek aktywności. W ramach owego bezruchu, głównie intelektualnego, przespałem wieści związane z aktualizacją systemu badaOS do wersji 2.0. Oczywiście dramatyczny wpływ na tę sytuację ma fakt nieposiadania już od jakiegoś czasu żadnego przedstawiciela tego specyficznego pod wieloma względami środowiska. Niemniej przeziębionym będąc zaległości postanowiłem nadrobić (przynajmniej częściowo) i wpadłem z dobrosąsiedzką wizytą na stronę bada-world.info. Tam, po chwili buszowania, wpadłem na wpis poświęcony najnowszym aktualizacjom. W notce tej moją stetryczałą uwagę zwróciła informacja - zawarta w tak zwanych change logach - o występującej w zmodyfikowanych "romach" możliwości nagrywania rozmów telefonicznych. Domyślam się, że oficjalnie takiej opcji - z powodu wielu prawnych kwestii - Samsung nigdy nie zaimplementuje w swoim systemie operacyjnym, ciekawi mnie jednak, jak rozwiązano to w softach zmodyfikowanych. Czy wykorzystuje się jakąś ukrytą (mimo wszystko) opcję systemową, czy realizuje się to przy pomocy oprogramowania zewnętrznego?
[Aktualizacja]
Odpowiedzi na powyższe pytanie udzieliłem sobie sam (generalnie w wielu innych sprawach też jestem samowystarczalny). Pomocna okazała się lektura for internetowych i z dużą dozą prawdopodobieństwa można przyjąć, że opcja nagrywania rozmów telefonicznych została "zapożyczona" w custom romach z softów azjatyckich, albowiem w tamtych skośnookich rejonach świata prawo wydaje się być mniej restrykcyjne (przynajmniej w szeroko pojętych obszarach prywatności).
A zatem dzwoniąc do naszych badowskich przyjaciół, zwłaszcza tych posiadających żyłkę elektronicznego majsterkowicza, uważajmy co mówimy. Swoją drogą rodzi się kolejne pytanie do posiadaczy takich "ugotowanych" softów - czy fakt uruchomienia nagrywania jest jakoś sygnalizowany rozmówcom?

25 stycznia 2012

Inglisz



















Postscriptum poczynione w komentarzu niejakiego Prawdziwego FR24, choć w pewnym sensie krzywdzące dla osób próbujących jakoś związać koniec z końcem na wyspach brytyjskich, wywołało u mnie zarówno lekki uśmiech, jak i zmusiło do krótkiej chwilki zastanowienia. A właściwie do postawienia pytania, bowiem sam nie uzurpuję sobie prawa do wszechwiedzy. System komentarzy w Android Market jest tak zbudowany, że widoczne są tylko te, które poczyniono z telefonów o takim samym języku systemowym, jak ten, który jest ustawiony w urządzeniu, z poziomu którego przeglądamy zasoby sklepiku. Ergo, komentarze wysławiane w języku Albionu i tak nie będą przydatne deweloperom, którzy - jak przypuszczam (być może nie patriotycznie) - w miażdżącej większości nie pracują na smartfonach z polskim językiem w roli głównej (no chyba, że akurat są studentami ichniejszej slawianistyki). Po kiego grzyba zatem takie poliglotyczne zabiegi?

23 stycznia 2012

Kłody pod nogi.



















Niestety, jak wynika z załączonego zrzutu, aktualizacja oprogramowania zarządzającego smartfonami Sony Ericssona (o przepraszam - teraz już wyłącznie Sony) nie przebiega tak łatwo, jak np. telefonów spod konkurencyjnego szyldu Samsunga. Info o upgradzie dostałem, nie obejdzie się jednak bez zaśmiecania komputera dodatkowym softem, tym razem niezbędnym, acz niechcianym, programem o nazwie PC Companion.

21 stycznia 2012

Z Samsunga Omnii W kilka zdjęć i jedno wideo, kiepskie wideo.



Samsung Omnia W, jak wszystkie obecne na rynku smartfony z systemem Windows Phone, nie jest mistrzem, ani nawet dobrym rzemieślnikiem, w niewdzięcznej dziedzinie przechwytywania zdjęć, czy też okazjonalnego nawet kamerowania. Zarówno coś, co wielu nazwie po prostu fotografiami, jak i pożal się boże filmiki wychodzą jej - eufemistycznie mówiąc - fatalnie. A ponieważ nic nie przemawia dobitniej niż fakty, w rozwinięciu wpisu umieszczam dowody zbrodni, dodam - niejako na usprawiedliwienie protagonisty notki - popełnionej w warunkach co najmniej niewdzięcznych - sztuczne światło żarowe chyba nigdy nie było sprzymierzeńcem mikroskopijnej optyki i matrycy wielkości łebka od szpilki.

10 stycznia 2012

To mógłby być czarny koń, no może szary.




W powyższym nagraniu dzielę się moimi wrażeniami z kilku dni użytkowania Samsunga Omnii W, w nomenklaturze technicznej określanego sucho jako i8350. Model ten to następca chyba zapomnianej (a może nigdy szeroko nie znanej) Omnii 7, w kręgach Samsungofilów pieszczotliwie zwanej i8700.

28 grudnia 2011

Kilka słów o idei tabletów, o Asusie Transformerze i paru aplikacjach.




Póki co, sam materiał wideo. Kilka słów rozwinięcia pojawi się niebawem, może jutro. Dzisiaj odciągają mnie dwie rzeczy: Wojna Światów i resztki szampana, pitego w zastępstwie wody mineralnej.
Dodano 30 grudnia 2011 r.
Stało się to, co było do przewidzenia - szampan się skończył, film również, przystąpić trzeba zatem do krótkiego  postscriptum, zawierającego treści, których nie zdążyłem bądź omieszkałem zawrzeć w powyższym filmiku.

24 grudnia 2011

Przede wszystkim "spokojności"...















Sprawy czyjegoś światopoglądu o tyle mnie nie interesują, o ile światopogląd ów nie wiąże się z czyjąś krzywdą, nieszczęściem. Niemniej nie sposób nie zauważyć, że doczekaliśmy na tym łez padole kolejnych świąt, za pasem czai się zaś nowy, niekoniecznie dostatni rok. Święta. Na przestrzeni lat mój stosunek do nich zmieniał się, przechodził od początkowej (jak to u dzieci) fascynacji prezentami i Mikołajem, poprzez średnioszkolną fazę wyparcia i negacji, aż po dzisiejszą, nieco refleksyjną zadumę, zadumę połączoną z rozmyślaniami nad sensem życia, nad drogą, po której nieuchronnie zmierzamy ku samotnemu końcowi, końcowi, który nie będzie przecież - wbrew otaczającej nas rzeczywistości - rozgrywał się pomiędzy promocjami krzyczącymi z półek supermarketu, lecz dokona się w intymnej, nierównej walce ze stopniowo gasnącymi komórkami naszego doczesnego ciała.
Z tej to zatem świątecznej okazji chciałem złożyć na ręce czytelników garść życzeń: świąt spokojnych, spędzonych - o ile to możliwe - w miłej i rodzinnej atmosferze, ze śledzikiem w jednej i z kieliszkiem zimnej wódeczki w drugiej ręce. Niech w okresie tym, w którym coraz częściej chyba zapominamy o jego prapoczątkach, telefony i inne gadżety pójdą precz, niech zalegną wyłączone w najdalszym kącie, niech zerwana smycz pogrzebie (nawet na tę krótką chwilę) elektronicznego bożka ponowoczesności.